A jednak zboczeńcy
Bojownicy o tolerancję na każdym kroku podkreślają wszak, że homoseksualiści w zasadzie niczym nie różnią się od innych ludzi. Że właściwie tak samo kochają i chcą tylko akceptacji dla swoich uczuć. Że nie są żadnymi zboczeńcami.
W październiku 2009 środowiska homoseksualne zorganizowały we Wrocławiu festiwal swojej „kultury“. Niestety, dwukrotnie skorzystały przy tym z gościnności katedry antropologii tutejszego uniwersytetu. 22 X miała się odbyć projekcja filmu „Różowy Narcyz“, poprzedzona zagajeniem dziennikarza portalu internetowego „homiki.pl“. Portal ten zachęcał do przybycia, nazywając film nie tylko arcydziełem gejowskiego kiczu, ale także kultową porno-produkcją. Jakkolwiek, dla wielu osób przyzwyczajonych do innej, nowoczesnej estetyki porno, może wydać się zbyt pruderyjny. Ponadto, gwoli zachęty (sic!) przytaczano nader obrzydliwe reklamy niemieckiego dystrybutora filmu, których ja nie mam czelności (ni ochoty) przytaczać Czytelnikom.
Ten film miał być pokazywany na Uniwersytecie Wrocławskim w ramach festiwalu „kultury gejoweskiej“. Pomimo licznych protestów, kierowanych do władz uczelni, impreza odbyła się – tyle że (dzięki szybkiej interwencji rektora) w nieco zmienionej formie. Wygłoszony został wykład na temat „arcydzieła“, pokazano jego fragmenty – ale już na projekcję całości amatorzy pornografii musieli przenieść się w inne miejsce.
Warto zwrócić uwagę na tę sytuację nie tylko gwoli ubolewania nad policzkiem wymierzonym Uniwersytetowi Wrocławskiem. Bojownicy o tolerancję na każdym kroku podkreślają wszak, że homoseksualiści w zasadzie niczym nie różnią się od innych ludzi. Że właściwie tak samo kochają i chcą tylko akceptacji dla swoich uczuć. Że nie są żadnymi zboczeńcami
Co byśmy jednak pomyśleli o znajomym, który zaprosiłby nas na projekcję filmu, który sam nazywałby pornograficznym? Zapewne – że zboczeniec. Cóż dopiero, gdyby upierał się, że film jest „kultowy“, jakkolwiek trochę zbyt pruderyjny?